Żubr

 

 

Żubry, majestatyczne, silne i piękne zwierzęta. Dron daje możliwość podglądania zwierząt z pozycji o jaką ciężko fotografowi przyczajonemu w krzaczkach :D. Niestety spodobał mi się ten rodzaj fotografii, będziecie więc Państwo skazani na oglądanie moich zdjęć z powietrza znacznie częściej niż do tej pory. Cessna nie mieści się w plecaku, w przeciwieństwie do drona jakim dysponuję ;)
DJI_0924c
DJI_0945b

Traktorek

 

 

 

 

 

Mgła i traktorek ciągnący dwie przyczepki. Do tego rząd drzew otulających wąską drogę… Temat w sam raz by popełnić zdjęcie :) Pamiętajcie kochani… mgła jest prawie zawsze dobra dla zdjęć ;)IMG_6117

Sezon ślubny nigdy się nie kończy

Siedzę w nocy nad kolejnym materiałem i wiem, że 99% ludzi tego nie widzi, nie wie i nie zauważa. Większość pracy nad materiałem prowadzi się przed komputerem. Ślub i sesja to tylko zbieranie materiału do pracy. Sezon ślubny już teoretycznie za mną. W praktyce jednak pracuję dużo więcej niż podczas pozyskiwania materiału.

Pozdrowienia dla wszystkich ślubniakowców ;)

Marcin

Troszkę czasu minęło od ostatniego wpisu ale… nadrabiamy :)

Póki co taki jeden Marcin z pięknego poddasza pałacowego :)
IMG_8351c

NADMIAR !!!

Nadmiar, Złotów 22.14.2014 r.

Było wszystko czego potrzebuje dobry koncert czyli klimatyczna miejscówka (Magazyn Cafe), od znajomych i fanów zespołu było ciasno i wreszcie sam zespół :) Nadmiar zagrał i zaśpiewał wspaniale :D Wokalista Damian Michalski dawał z siebie wszystko i w połączeniu z fantastyczną gitarą Sławka Szpota brzmiało to świetnie. Ciekawostką jest też postać perkusistki, która jednocześnie prowadzi Magazyn Cafe :P Pierwszy i jedyny raz widziałem, by członek zespołu po pierwszym secie schodził na przerwę ogarniać bar :P Nieczęsta to okazja by dostać złocisty napój z rąk perkusistki, która za chwilkę wracała by znów grać :D Szalenie fajna sytuacja. Koncert składał się z trzech setów i widać było, że sprawia radochę samym muzykom :) Z punktu widzenia fotografa były trudne warunki. Światła było mało i skupiało się głównie na wokaliście, co zresztą widać na zdjęciach. Nie miałem jak odejść na więcej niż 50 cm od kapeli i zdjęcia robiłem głównie z boku i lekko od spodu. Nie chciałem zakłócać odbioru publice, która była za mną.Czasy 1/60 czy nawet dłuższe były normą i to przy szkle 1,2 oraz 1,4 i iso3200 lub 4000. Efekty widzicie poniżej ale po prostu nie było to łatwe zadanie. Miałem już zadania trudniejsze ale ja już tak mam, że wolę focić kosztem wyższego ISO niż dopalać lampą rujnując klimat jaki był tam faktycznie.

Miłego odbioru życzę i niebawem kolejny wpis koncertowy :)

IMG_1871

IMG_2296

IMG_2280

IMG_2278

IMG_2260

IMG_2251-2

IMG_2238

IMG_2237

IMG_2219

IMG_2204

IMG_2213

IMG_2199

IMG_2189

IMG_2176

IMG_2167-2

IMG_2165

IMG_2162-2

IMG_2112-2

IMG_2091

IMG_2088-2

IMG_2084-2

IMG_2067

IMG_2054

IMG_2036-2-2

IMG_2033-2

IMG_2014-2

IMG_1959

IMG_1902

IMG_1896

IMG_1865

IMG_1892

IMG_2084

:)

3moonboys – okładka i zdjęcia.

O 3moonboys ( http://www.3moonboys.com ) słyszałem kiedyś ale nie kojarzyłem specjalnie ich muzyki. Bydgoska scena znana mi była głównie z zespołu Variete. Niedawno zaś z projektu BRDA, w którym jak się okazało uczestniczyły dwie znane mi i bardzo lubiane wokalistki. Gosia Dziemitko i Asia Frejus :D Świat jest mały i często ludzie są bliżej niż człowiek się tego spodziewa:D Ja nigdy specjalnie nie zabiegałem o robienie zdjęć i sesji na płyty. To zawsze działo się samo. Okładki i sesje dla The Cuts, Strachy Na Lachy, Toma Horna były dziełem nie tyle starań moich co polecania mnie przez ludzi obserwujących moją twórczość. Dobre rzeczy prędzej czy później odnajdą człowieka same i tak właśnie było z 3moonboys :) Jakże miło mi było gdy dowiedziałem się, że to właśnie ja będę autorem zdjęć na okładkę ich płyty. Spotkanie w ogrodzie, ciepło, wręcz parno, komary umilające nam życie, oczekiwanie na odpowiednie światło, wytwarzanie piany, która miała posłużyć do „stylizacji” modelki… Fajne i bardzo zapadające w pamięć chwile. Przede wszystkim jednak poznanie ludzi, bo to ludzie tworzą muzykę, klimat i przelewają swoje uczucia na wspaniałą twórczość. Często znałem już całą płytę zanim szła do masteringu ale… nie tym razem :) Chyba dobrze się stało bo ogromne pozytywne zaskoczenie jakiego doznałem najpierw na koncercie w Bydgoszczy, a później na płycie jaką mi podarowano trwa do dziś. Płyta przede wszystkim bardzo dobrze brzmi. Nie jest to muzyczny schabowy podany na pięknym talerzu. To raczej  szaleństwo kliku muzycznych szefów kuchni bawiących się dźwiękami niczym składnikami dziwnie wyglądającej ale finalnie pysznej potrawy. Jakże miło, że moje oko przysłużyło się do wyglądu płyty i wizualizacji na koncertach.

Jak się okazuje ten rok przyniósł jeszcze dwa wydawnictwa z udziałem moich zdjęć, ale o tym wkrótce :)

Pozdrawiam Was czule i do miłego ;)

Foty możecie obejrzeć tu – http://www.3moonboys.com  Polecam też płytkę bo po prostu to kawał dobrej, niesztampowej muzyki :)

Moje maleństwo :)

 

 

 

 

Moje maleństwo skończyło dziś dwa latka :) Cuuudowna, wspaniała i piękna córcia :DIMG_6058-2

Snarky Puppy. Poznań Eskulap 05.11.2014.

O Snarky Puppy usłyszałem jakiś rok temu. Marcin Wrona, muzyk z Piły podrzucił mi kiedyś tą nazwę i zakochałem się :) Czysta muzyka, świetni muzycy, pozytywna energia i charyzma, zero pozerki stylizacji, umizgów do publiczności, wydziwiania i robienia z siebie Bóg wie kogo. Przyjechali jedni z najlepszych nowojorskich muzyków, nagroda Grammy mówi sama za siebie, a czułem się troszkę jak na koncercie starych znajomych. Zdziwiłem się gdy na ich Fanpage przeczytałem, że będą na dwóch koncertach w Polsce. Jeden koncert prawie pod nosem, czyli w Poznaniu… po prostu musiałem tam być :D Bilecik kosztował tylko 89 zł i żal było nie pojechać. Dzięki pani Agnieszce z go-ahead (baaardzo dziękuję) udało mi się otrzymać akredytację i nie dość, że świetnie się bawiłem słuchając, to jeszcze lepiej uwieczniając to co się działo na scenie. Działo się wiele. Były emocje, wspólne śpiewy z publicznością, opowieść o fanach z Polski, żart o niemieckiej „żywiołowej” publiczności i przede wszystkim wspaniale wykonywana muzyka. Popisy solowe każdego z muzyków były ozdobą koncertu. Cieszę się, że mogłem z nimi zamienić słówko i w trakcie koncertu na chwilkę wejść na scenę :) Za takie właśnie chwile kocham fotografować :) Z negatywów – oświetlenie sekcji rytmicznej wołało o pomstę do nieba !!! Perkusista Snarky Puppy jest ciemnoskóry, grał na tle czarnej zasłony, otoczony był bogatym zestawem perkusyjnym i… nie było na niego skierowane żadne światło. Wystarczył jeden reflektorek choćby do oświetlenia perkusji i było by już o niebo ciekawiej. Wyobraźcie sobie, że schodziłem do 1/40 sekundy przy ISO 3200 i f 1,2 na 85 mm. Ostrzenie tylko ręczne, a jednak udało się dorwać kilka porządnych zdjęć :)

Poniżej zdjęcia. Miłego oglądania życzę i serdecznie pozdrawiam czytelników.

Każde ze zdjęć można powiększyć, a po otwarciu ładuje się automatyczny pokaz.

IMG_0331

IMG_0367

IMG_0393

IMG_0396

IMG_0415

IMG_0424

IMG_0425

IMG_0465

IMG_0480

IMG_0491

IMG_0505

IMG_0511

IMG_0527

IMG_0542

IMG_0548

IMG_0557

IMG_0566

IMG_0572

IMG_0594

IMG_0599

IMG_0617

IMG_0624

IMG_0625

IMG_0630

IMG_0635

IMG_0638

IMG_0648

IMG_0650

IMG_0655

IMG_0663

IMG_0668

IMG_0676

IMG_0704

IMG_0710

IMG_0720

IMG_0723

IMG_0725

IMG_0744

IMG_0764

IMG_0785

IMG_0803

IMG_0824

IMG_0868

IMG_0879

IMG_0896

IMG_0909

IMG_0934

IMG_0940

IMG_0954

IMG_0960

IMG_0992

IMG_1016

IMG_1028

IMG_1058

IMG_1063

IMG_1069

IMG_1073

IMG_1080

IMG_1089

IMG_1105

IMG_1115

IMG_1128

IMG_1136

IMG_1142

IMG_1149

IMG_1154

IMG_1173

IMG_1176

IMG_1182

IMG_1183

IMG_1195

IMG_1198

IMG_1205

IMG_1209

IMG_1211

IMG_1230

Studio

Najczęściej bywałem w nim jesienią i zimą. Studio to hobby i sposób na zabicie szaro-burej aury. Oczywiście można iść w plener, zrobić szaro-bure stylizacje itp. Czasem i to robiłem ale…. naprawdę miło jest sobie posiedzieć, wypić kawkę i focić w studio. Jeśli jeszcze robi się zdjęcia z modelką którą się zna i nie ma niespodzianek, przełamywania barier, lodów itp. ;) Studio z którego korzystałem do tej pory (Dzięki Ci Janusz :) ) przestało istnieć. Wydawało mi się, że problemu wielkiego nie będzie ale… życie zweryfikowało moje przypuszczenia i… studio fajnie jest mieć :) Nawet takie małe ale jednak warto.

Informuję z nieskrywaną radością, iż niebawem moje własne 32m2 będą gotowe na rozstawienie gadżetów i… focenie :) Sam jestem ciekaw kto będzie pierwszą po mojej rodzince „ofiarą” ;p

Fajnie jest realizować marzenia, nawet takie niewielkie i wykorzystywane głównie jesienią :D

Poniżej Kasia w zwykłej prostej sesji studyjnej.

kasia

kasia

O kłamstwach fotograficznych

Fotografując osoby, rzeczy, naturę, nadaję im pierwiastek siebie samego. Pejzaż, fragment rzeczywistości, przedmiot, osoba. Przeżuwam to co widzę, memłam w mojej głowie. Mózg czasem koloryzuje, czasem ujmuje koloru, dodaje i ujmuje kontrastu, pogłębia bądź spłyca cienie. Wszystko po to by okłamać rzeczywistość w sobie tylko znany sposób. Takie np. pejzaże. Czasem naprawdę wyglądają fantastycznie i okłamywanie nie musi iść zbyt daleko. Łatwo ulec magii HDR, koloryzowania, ubajeczniania tego co czasem bez tych „bajerów” jest po prostu piękne.

Najtrudniej przeżuwa i przetrawia się osoby. Najczęściej chcemy je idealizować. Szczególnie kobiety. Każdy średnio rozgarnięty fotograf, potrafiący obsłużyć stempel w „PS” upiększa często lepiej niż najlepszy zakład kosmetyczny. Czasem wydaje mu się że umie i… robi kobietom krzywdę. Gdy widzę te wszystkie wysofcone nieudolnie ciała, wyidealizowane kolorki, uśmiechy na tle kiczowatych plenerków to po prostu tego nie komentuję :) Nie moja bajka i nie mój klimat. Stada posiadaczy „PS” i „LR” ucudowniają postać kobiety na swój sposób. Sam to przecież robię :) Całe hordy elektronicznych morderców „syfków’, pryszczy, zmarszczek, plamek, pieprzyków, wałeczków, worów pod oczami, żółtych zębów…. Niewielu potrafi korzystać z potęgi obecnych aplikacji tak by nie robić dramatu wizualnego. Sam nie wiem czy to potrafię ale staram się jakoś…

Pokazać piękny pejzaż to dla mnie stosunkowo łatwe zagadnienie. Jakiś czas temu przestało mnie to kręcić i teraz szkoda mi czasu na coś co wydaje mi się łatwe. Na bazie swoich doświadczeń wiem, że najtrudniej ma się sprawa z ludźmi i ich emocjami. Jak to pokazać. Spokój, głębia, niedopowiedzenie, minimalizm, lekki erotyzm, czasem wręcz fetysz, nie przeładowanie efekciarstwem, stylizacją itp. Tak lubię pokazywać kobiety. To chyba widać na moich zdjęciach kobiet, szczególnie tych niedawnych. Jestem coraz bardziej świadom tego jak chcę pokazywać kobiety. Chcę je pokazywać nie takimi jakie są ale takimi jakie ja chciał bym je widzieć. Jeśli modelka podda się te mojej wizji, to da się wtedy jak z plasteliny lepić i miętosić cieszące mnie obrazki. Czasem tylko mnie, a czasem podoba się to także innym. Im bliżej modelce do stylistyki jaką proponuję tym lepiej nam się współpracuje. Czasem to co widzę w wizjerze, a później na ekranie komputera nijak ma się do tego jaka jest modelka w rzeczywistości. Musiałem się nauczyć, że najczęściej po prostu tak nie jest. To trudna lekcja bo zanim ten prosty fakt pojąłem, musiałem przyjąć na klatę kilka rozczarowań, frustracji i nerwów. Zeszłoroczne fotografowanie kobiet było czasem wielu wspaniałych fotograficznie chwil. Powstało wiele kadrów z których jestem bardzo zadowolony. Jednocześnie poziom frustracji wzrastał tak mocno, że w końcu pękło we mnie coś. Nie fotografowałem od około roku niczego poza zleceniami komercyjnymi i moją rodzinką. Potrzebowałem tego czasu by znów mieć ochotę eksploatować wiedzę, pomysły i wizje jakie urodziła moja głowa. Jestem wreszcie gotów by robić rzeczy, o których marzyłem i jestem pewien, że z niektórymi osobami coraz bardziej mi nie po drodze. Ale to dobrze. Zmiany są potrzebne tym bardziej, że przygotowałem się do nich przez prawie rok :) Zapraszam do śledzenia wpisów i pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają. Mam nadzieję, że jest ktoś taki :D Niebawem dodam kolejne zdjęcia niewiast :) Nowe zdjęcia ;P

Optyka nie ma znaczenia.

Optyka nie ma znaczenia, liczy się tylko pomysł i fotograf. Nie słuchajcie drodzy Państwo takich bzdur. Oczywiście istnieje cały szereg sposobów by osiągnąć ciekawy efekt zdjęciowy nie posiadając dobrego sprzętu ale… pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Poniżej zdjęcie robione szkłem o którym kiedyś marzyłem, a którego jestem posiadaczem od jakiegoś czasu. Szkiełko dostało dużą pomoc w postaci doboru pory dnia, miejsca, kadru i gry świateł jaka toczyła się na źdźbłach trawy ale… gdybym miał zapięty jakiś standardowy zoomik to uwierzcie że wyglądało by to mniej bajkowo. Szkło więc MA znaczenie i jeśli ktokolwiek próbuje wam wcisnąć bajkę o etosie fotografa, który zrobi magię byle czym to… zadajcie mu pytanie po co fotografowie na całym świecie wydają tyle pieniędzy na dobre szkła ;)

IMG_5602

Dezerter

    Gdy miałem 16-17 lat byli dla mnie…. Bogami :) Gdy mam lat 37 są nadal wspaniali.

Dezerter.

Tu uwieczniony na zdjęciach z koncertu w Pile.

    Klub Barka jest specyficzny, gdyż po tym jak zaopiekowała się nim Asia Naranowicz (Qulturka)  regularnie na koncertach zaczęli się pojawiać ludzie, których widywałem jeszcze w latach 90-tych. Świetnie było widzieć pogującą „młodzież” w moim wieku i właśnie 17-to latków ;P Piękna sprawa, zajebisty koncert i klimat, który przypomniał mi moje młodzieńcze lata. Nie żebym był znów jakimś prykiem, ale jednak mój pierwszy „Defekt Mózgu” zaliczyłem w wieku 15 lat i to już ponad 20 lat minęło od pierwszych tego typu koncertów !!! :P

Wracając do meritum, czyli Dezertera, panowie są w świetnej formie. Widziałem ich także w Jarocinie i… mam wrażenie, że są jak wino – im starsi tym lepsi :) Polecam po 100 kroć, szczególnie te niewielkie klubowe koncerty.

Poniżej spora dawka zdjęć z Barkowego koncertu :)

IMG_6537

IMG_6543

IMG_6613

IMG_6589

IMG_6577

IMG_6560

IMG_6558

IMG_6534

IMG_6499

IMG_6487

IMG_6472

IMG_6463

IMG_6451

IMG_6443

IMG_6423

IMG_6420

IMG_6342

IMG_6887

IMG_6832

IMG_6820

IMG_6817

IMG_6782

IMG_6761

IMG_6753

IMG_6746

IMG_6734

IMG_6707

IMG_6686

IMG_6669

IMG_6663

IMG_6405

IMG_6401

IMG_6390

IMG_6388

IMG_6379

IMG_6363

IMG_6360

IMG_6348

IMG_6346

IMG_6343

IMG_6280

IMG_6257

IMG_6256

IMG_6254

IMG_6249

IMG_6243

IMG_6239

IMG_6237

IMG_6231

IMG_6225

IMG_6215

IMG_6198

IMG_6190

Tom Horn

 

Tom Horn.

Człowiek, który był współtwórcą kultowego w latach 90-tych Millenium, Człowiek odpowiedzialny za ostatnie płyty Pidżamy Porno, Strachy na Lachy i wielu innych artystów, których tu nie wymienię. Człowiek, który teraz ostro działa ze swoim własnym projektem, czyli po prostu „Tom Horn”. Klawiszowiec i współtwórca The Cuts, Klawiszowiec Strachy na Lachy, Twórca i właściciel Studia Q.  Tomek to przede wszystkim mój serdeczny kolega :) Niebawem ukaże się jego trzecia płyta. Popełniłem mu już wiele zdjęć ale z tą akurat sesją są związane bardzo miłe wspomnienia. Pokażę wam tylko jedno zdjęcie, które zresztą pojawiło się już w sieci. Śledźcie jego poczynania :)

IMG_9032am

:)

Jarocin 2014 r.

     Jarocin się skończył, teraz to pop i komercja… Tak mówi wielu, którzy tu nie byli albo byli i nie zauważyli jego inności i charakteru. Można go porównać do mieszanki Woodstock’u i komercyjnych festiwali typu np. Rock Fest. Jest kolorowo, jest fajnie i przyjacielsko. Ludzie piją piwo, robią całą masę zakupów, zwiedzają, imprezują w namiotach, śpią wszędzie gdzie się da i jednocześnie nie byłem świadkiem żadnej burdy. Przy tym jest spora ilość WC-tów, blisko do centrum fajnego Jarocińskiego rynku, ponoć jest też odkryty basen ale…. tam nie dotarłem. Podsumowując festiwal pod względem klimatu bardzo mi się podoba i zdecydowanie wyróżnia się na plus porównując do innych tego typu „imprez”
Do Jarocina zawsze było mi nie po drodze bo…. albo miałem w tym terminie zlecenie, albo nie miałem z kim jechać albo po prostu spędzałem czas w inny sposób. Tym razem jednak nie wypadało nie przybyć. Gdy dzwoni i zaprasza Grabaż to po prostu się jedzie :) Miałem zaszczyt fotografować niezwykły i ważny koncert. 30-lecie działalności scenicznej Krzysztofa. Kasia Nosowska, Muniek, Damian Lange wśród gości Grabaża. Możliwość porozmawiania z nimi, a także z Anią Rusowicz i jej muzykami oraz uczestnictwo w „afterku” do rana będą dla mnie pięknym wspomnieniem.  Przywilejem była dla mnie możliwość wejścia na scenę tak ważnego koncertu. Widzieć, słyszeć i fotografować na takim koncercie, z takiej pozycji… piękna sprawa, mówię wam ;)

Poniżej garstka zdjęć, które bywalcy mojego fanpage’a już znają ale… na blogu jeszcze ich nie zamieszczałem :)

Zapraszam do oglądania.

IMG_2548

IMG_2563-2

IMG_2570

IMG_2570-2

IMG_2574

IMG_2579

IMG_2594

IMG_2640

IMG_2644

IMG_2645-2

IMG_2670-2

IMG_2699-2-2

IMG_2711

IMG_2714-2

IMG_2814-2

IMG_2822-2

IMG_2855-2

IMG_2873-2

IMG_2880-2

IMG_2931-2

New York lub Nowy Jork

New York lub Nowy Jork.

O tym mieście pisało już wielu, tak wiele razy, że nie wiem co więcej miał bym napisać. Mnie NY oczarował dopiero za drugim razem. Pierwszy raz był dziwny gdyż byłem zbyt młody by samopas szlajać się po tak dużym mieście. Najlepiej z tamtego wyjazdu wspominam chwilę gdy z walkmanem na uszach, kolarzówką mojego nieżyjącego od roku dziadka jeździłem sobie sam po NY. Na topie był wtedy Grunge i muzyka wtedy nowofalowa. W radio i w MTV leciało „Sure shot” z świeżutkiej wtedy „Ill communication grupy Beastie Boys”, regularnie puszczano też Rage Against The Machine, Pearl Jam, Nirvana, Stone Temple Pilots itp.  Świat był świeżo po samobójstwie Kurta Cobaina i chodziły już pogłoski o wydaniu koncertu Unplugged z 1993 roku. Był to ciekawy czas. Dla mnie były to wakacje połączone z pracą u wuja i dorabianiem sobie paru groszy do swoich potrzeb. Wstawałem około 5.00 rano i jechałem z nim na Manhattan po zamrożone paczki mięsa. Mój wuj do dziś ma firmę, która handluje mięsem w NY. Widok Manhattanu o poranku był niesamowity. Wtedy dla chłopaka z Polski… z Piły… Powinienem być zmiażdżony i natychmiast chcieć tam zostać. Jednak ja nie chciałem, mimo wyraźnej propozycji ze strony wujostwa i ich zdziwienia moją postawą. Mógł bym się z wami dzielić jeszcze wieloma wspomnieniami ale mimo, że byłem wtedy w USA półtora miesiąca to dopiero drugi wyjazd był dla mnie czymś specjalnym. Na ulicach NY wiele się pozmieniało od 94 roku ;) Przede wszystkim rzecz absolutnie niewyobrażalna w roku 1994 – taksówki. Kiedyś było to nierealne by japońska taksówka woziła ludzi w USA na Manhattanie w kolebce „American dream”… Regularnie jeżdżące Nissany, Toyoty… jako żółte nowojorskie taksówki. A fujjjj. Nie tylko mi się to nie podoba ale…. pieniądz rządzi światem, jak widać także stolicą amerykańskiej finansiery :) Swoboda w poruszaniu się jaką miałem tym razem, była dla mnie czymś czego najbardziej brakowało mi poprzednio. O ile więcej, lepiej i przyjemniej było by zwiedzać wtedy w 1994 roku to miasto…. Teraz było przecież krótko, a jednocześnie tak intensywnie. Moja znajomość języka, doświadczenia z innych podróży sprawiły, że czułem się w NY całkowicie swobodnie. Także w nocy chodząc ulicami tego miasta było mi po prostu dobrze. Ameryka jest w kryzysie i to widać jednak mimo wszystko uważam, że dla zaradnej osoby nadal jest to miejsce, które ciężką pracę po prostu potrafi dobrze wynagrodzić. Obserwowanie kilku pokoleń ludzi przelewających się od rana do nocy pomiędzy wysokimi biurowcami nie może prowadzić do innych wniosków. Komunikacja i miejska infrastruktura są na ogół projektowane i wykonane tak by przetrwały dużo dłużej niż tylko kilka lat. Stal nierdzewna, kamień, porządne materiały w najważniejszych miejscach. Dworce, przystanki ulice, budynki to nie jest prowizorka znana często z Polski. Niestety widać zaległości w utrzymaniu niektórych ulic, budynków i urządzeń, co jak sądzę jest następstwem kryzysu ekonomicznego jaki opanował Amerykę. Rozmowy z ludźmi bardzo często schodziły właśnie na temat trudności w znalezieniu pracy, spłaty kredytów itp. Zdziwiło mnie także tempo w jakim mniejszość chińska przejmuje całe dzielnice. Dzielnica mojego wuja 20 lat temu była miejscem zdecydowanie bardziej reprezentacyjnym niż teraz. Teraz czułem się tam troszkę jak w China Town. Może skala nie jest jeszcze aż taka, ale na oko widać ilu chińczyków osiedliło się na Brooklynie. Jak mówił wujek… Chińczycy kupują dom po zmarłym, burzą go i na to miejsce stawiają inny, większy dom, w którym mieszkają nawet 4 rodziny. Uwierzcie mi to naprawdę baaardzo widać. Ponoć podobnie dzieje się z Rosjanami. Mógł bym jeszcze pisać i pisać….

Do Nowego Jorku wrócę jeszcze niedługo, a tym czasem zostawiam was z kilkoma fotografiami wykonanymi podczas mojego pierwszego od 20 lat spaceru po NY ;) Fotografie postanowiłem zostawić jako kolorowe, gdyż NY to świat wielu barw i akurat do tej serii zdjęć bardziej to pasuje.

http://nakoneczny.pl

http://nakoneczny.pl

IMG_0305

IMG_0310

IMG_0316

IMG_0323

IMG_0325

IMG_0342

IMG_0347

IMG_0351

IMG_0365

IMG_0374

IMG_0381

IMG_0386

IMG_0389

IMG_0411

IMG_0414

IMG_0419

IMG_0422

IMG_0435

IMG_0436

IMG_0449

IMG_0452

IMG_0457

IMG_0458

IMG_0463

IMG_0487

IMG_0495

IMG_0508

IMG_0516

IMG_0528

IMG_0536

IMG_0543

IMG_0556

IMG_0566

IMG_0604

IMG_0616

IMG_0624

IMG_0669

Marcin

Marcin to mój kolega fotograf. Gdy wiosną tego roku pojechaliśmy na plener forum KKM, to zabrałem kilku fotografujących kolegów do małego kościółka, który po prostu chciałem im pokazać. Gdy zobaczyłem światło jakie było w środku, gdy miałem wreszcie pod ręką Marcina… żal było tego nie wykorzystać. Marcin + troszkę dymu z papierocha + to fajne wnętrze i światło… Tak powstało te kilka zdjęć.  Miłego oglądania :)


IMG_2220

IMG_2258-2

IMG_2263

IMG_2251

IMG_2246-2

IMG_2245-2

IMG_2221-3

Berlin

Berlin to takie miejsce, które jednocześnie odpycha i przyciąga. Miasto na pierwszy rzut oka takie… nieprzyjazne. Jednak gdy spędzi się w nim kilka dni, to okazuje się przysłowiową kopalnią kadrów. Mogę powiedzieć to z całą stanowczością, że uwielbiam Berlin. Może nie mógł bym tu mieszkać (choć kto wie) ale bardzo lubię tutejszy klimat. Różnorodność, stare, nowe, piękne, brzydkie, czyste, brudne…. wszystko tu się wspaniale miesza i sprawia, że do Berlina lubię przyjeżdżać. Gdy jeszcze ma się towarzyszy takich jak para młoda, którą widzicie na zdjęciach, a która zna Berlin bardzo dobrze, to trudno o lepszych przewodników.  Dwa dni spędzone w Berlinie były bardzo fajnym przeżyciem za które Basi i Andrzejowi bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że pamiątka jaką dla was wykonałem będzie was cieszyła przez dłuuugi czas :)

Przypominam, że zdjęcia da się powiększyć ;)

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

http://www.whitewedding.pl/blog

Miejsce magiczne

Miejsca magiczne są, istnieją i nie są wcale tak daleko od nas. Nie trzeba jechać tysięcy km by je znaleźć. Niektóre są po prostu pod przysłowiowym nosem. Dla mnie takim miejscem są polskie wydmy niedaleko Łeby. Magii nie znajdziemy tam w ciągu dnia, gdyż zakłóca ją skutecznie chorda turystów, wycieczek szkolnych i ogólny chaos. Magię można tam poczuć gdy zostanie się dłużej, gdy odjedzie ostatni melex, odjadą wszyscy którzy są tam zbędni. Niepogoda, wiatr, deszcz, chmury, mgła piachu nisko sunąca nad grzbietami wydm… wtedy jest tam najlepiej, najpiękniej, najprzyjemniej. Samotność w takim miejscu, na szczycie najwyższej wydmy to uczucie, które ciężko opisać. Z jednej strony Bałtyk, z drugiej Jezioro Łebsko, a po bokach piach i dzika roślinność, która jakimś cudem walczy o przetrwanie w tych trudnych warunkach. Pojedźcie i sprawdźcie to… Warto

Poniżej kilka zdjęć z mojej ostatniej wizyty na wydmach. Wiało tak mocno, że piach wyglądał czasem jak morska fala… Na chwilkę wpadł też w odwiedziny jakiś wielgachny ptaszor :)

IMG_4945

IMG_4930

IMG_4924

IMG_4917

IMG_4960

IMG_4999

Justyna

Justynę darzę szczególnym sentymentem. Nie spotykamy się zbyt często ale niemal każde nasze spotkanie fotograficzne powodowało powstanie obrazów pięknych i ciekawych. Czasem fotograf trafia na taką modelkę. Gdy Justyna pozuje to niewiele trzeba mówić, a gdy już złapiemy „kontakt” to w zasadzie pozowanie odbywa się automatycznie, z niewielkimi korektami i podpowiedziami z mojej strony. Kobiet nie fotografowałem już ponad pół roku z własnego wyboru ale z perspektywy czasu mogę Justynie bardzo podziękować za to, że zawsze ma czas, zawsze mogę na nią liczyć i nigdy mnie nie zawiodła, nie marudziła i nie robiła z siebie gwiazdy, choć pozowała już u wieeelu fotografów. To zdjęcia z naszej przedostatniej sesji, która była totalnie spontaniczna. Przejeżdżałem przez miejscowość w której mieszka Justyna i po prostu zaproponowałem wypad na kilka zdjęć. Trwało wszystko może godzinę ale właśnie takie sesje lubię najbardziej i najczęściej ograniczenie czasu i środków jakie mam do dyspozycji wyzwala odrobinę więcej kreatywności niż w sesjach przygotowywanych starannie i z udziałem wizażystów, fryzjerów, stylistów itp.

Zapraszam do zerknięcia na poniższe obrazki nie pocięte kompresją facebook’a :)

 

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

Do następnego wpisu ;)

Nowy wpis

Witajcie.

Dawno nic nie umieszczałem na blogu, dlatego teraz postaram się systematycznie go aktualizować ;)

Mam nadzieję, że dzięki temu zobaczycie co się u mnie dzieje fotograficznie.

Jak wiecie fotografia ślubna to jedna z moich głównych działalności ale to nie jedyne co robię. Zwariował bym i skisł gdybym ciągle uprawiał tylko fotografię ślubną. Tak się na dłuższą metę po prostu nie da. W zeszłym roku wykonałem sporo zdjęć z modelkami i może od tych zdjęć zacznę aktualizację bloga :) Niebawem kolejny wpis a tym czasem zostawiam was z kilkoma obrazkami ;)

 

IMG_3148 IMG_3163 IMG_8239 IMG_8505 IMG_8562 IMG_8648

 

Powyższa sesja byłą niezwykła od początku do końca. Wstrzelenie się w odpowiednie okno pogodowe wyruszając  w grubych chmurach i deszczu, ponad 240 km od celu  było po prostu niesamowitym szczęściem. Dominika dała radę później na pieszo szybkim tempem przejść 7 km. Później pozostało szybciutko się przebrać w suknię, którą uszyła niezrównana Ewa Jobko, a którą mieliśmy dzięki 3dstudio. Niebywałe jest też to, że makijaż od „stylove” wytrzymał to wszystko i następną godzinę mogłem fotografować. Później już powrót pieszo na parking i fruu do domu. Mimo wielkiego zmęczenia i poświęcenia dużej ilości czasu, wiem że warto było. Sesja ta sporo zmieniła w moim podejściu do fotografii i togo co, jak i dlaczego fotografuję. Jak widzicie nie fotografowałem jeszcze żadnej dziewczyny w roku 2014. Ta sesja to po części przyczyna takiego stanu rzeczy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego wpisu ;)

Przygotowania

Przygotowania to ważny element dnia ślubu. Kilka kadrów z losowo wybranych ślubów.

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Nie samym ślubem człowiek żyje…

… czasem także przemieszczam się w celach transportowych ;p Na ogół z Piły na niewielkie odległości. Jak kiedyś wam wspominałem , niemal zawsze mam przy sobie aparat. Niedawno spotkała mnie taka oto mgiełka :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

Morskie klimaty

Sesja nad morzem w deszczowy niezbyt ciepły dzień. Jedna z nielicznych sesji w lipcu. Tak wielu przełożonych na później plenerów nie miałem nigdy w życiu. Ten odbył się planowo mimo ciężkich chmur, deszczu i dość silnego wiatru. Brawa dla młodych :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

Poznań

Dziś znów Poznań i kadr ze Starego Browaru :)

Fotografia ślubna Poznań

Fotografia ślubna Poznań

Poznań

Kilka zdjęć z sesji  Kamili i Szymona. Sesja odbyła się w Poznaniu przy bardzo fajnej pogodzie, o co w tym roku nie było łatwo :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Warszawa + Piła

Kiedyś już to pisałem, ale napiszę po raz kolejny – uwielbiam fotografować w Warszawie :)

Poniżej kilka kadrów z sesji w tym mieście, a także nasze pilskie klimaty. W roli głównej ta sama para młoda, której dziękuję za miłą sesję :)

Pilskie klimaty :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

Warszawskie klimaty:

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Kolejne kilka kadrów ;P

Wrzucam kolejne kilka kadrów z niedawnej sesji ślubnej :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

Fotografia ślubna może czasem odpłynąć w nieco inne klimaty ;p

http://whitewedding.pl/

http://whitewedding.pl/

Kraków

Pora nieco zdynamizować blogaska.

 

Dziś kadr z Krakowa :)

Fotografia ślubna :)

Czas na kolejną niewielką porcję fotografii ślubnych :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

USA

Drodzy klienci. Do dnia 10.06.2011 r. przebywam w USA w zwiazku z tym kontakt telefoniczny ze mna bedzie utrudniony. Pozdrawiam i zapraszam do kontaktu przez e-mail.

Zeszłoroczna sesja dla salonów Angelo Rivieri.

 

Fakturki

Wiatr maluje piaskiem takie oto obrazki…

Pewnej nocy…

Fotografowanie wydm nocą to fantastyczne uczucie. Wiatr, kosmiczny krajobraz i grupa przyjaciół, z którymi można spać w śpiworku pod gołym niebem :)

 

Oto kilka „owoców” nocy na wydmach w Słowińskim Parku Narodowym.

 

 

 

 

 

Pozdrawiam wszystkich oglądających i zapraszam do odwiedziania bloga :)

Rybka

Kolejna rybka z wczoraj.

Rybka

Kolejne foto rybkowe

 

 

Ryba + Justyna + zabawy w studio

Ryba + Justyna + zabawy w studio

Studyjne zabawy…

Morze

Lubię fotografować nad morzem :) Pozdrawiam Parę młodą i dziękuję za sympatyczny czas ;)

http://whitewedding.pl/

http://whitewedding.pl/

Autoportret 2

Kolejne fotoodbicie w jednym z warszawskich WC ;p

 

Autoportret

WC pełne odbić ;p

Autoportret zrobiony w jednym z Warszawskich WC ;p

Wesołych świąt

Wesołych świąt życzy Szymcio, Aga i Ja :)

Mgła

Samochód i aparat w samochodzie owocują często widokami takimi jak ten poniższy. Ugryzł bym się w tyłek gdybym tego nie sfotografował ;p

http://whitewedding.pl/

http://whitewedding.pl/

Zdjęcie pochodzi z 2008 roku.

Postój

Czasem warto stanąć choć by na chwilkę. Samochód ma hamulce. Wystarczy chwila by uwiecznić subtelność budzącego się do życia pozimowego świata :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

 

 

 

 

Średniak kontra mały obrazek

Do wykonania tych kilku zdjęć zachęciła mnie dyskusja z pewnym kolegą. Podłożem była głębia ostrości i możliwość fotografowania na małej głębi aparatem małoobrazkowym. Wiąże się to z kilkoma problemami, z których najważniejszym i kluczowym jest jak zawsze światło. W tym przypadku nadmiar światła. Jak sobie z tym radzić ? Po prostu należy tą ilość światła ograniczyć. Ograniczać można oczywiście poprzez przymykanie szkła gdyż czas synchronizacji z lampami mamy i tak niezbyt wygórowany i wynosi on na ogół 1/160  do 1/200 sekundy. Przymykanie szkła zwiększy jednak głębię ostrości, która w założeniach ma być jak najmniejsza. Rozwiązań jest kilka. Najprostsze to o ile jest na to miejsce – odsunięcie lampy od modela/modelki. Kolejne to dodatkowa czasza lub deflektor wewnętrzny na softbox. Kolejne rozwiązanie to filtr szary ale to rozwiązanie ma wady. Pierwsza to ograniczenie światła w wizjerze, a druga to bardzo częste przekłamania kolorystyczne jakie dają takie filtry. Jednak jest to rozwiązanie skuteczne i przy odpowiednim doborze filtra da się nim uzyskać zadowalające efekty.  Problemy z nadmiarem światła błyskowego w dużo mniejszym stopniu dotyczą sytuacji, w której używamy lamp błyskowych dedykowanych do aparatów. Mają one na ogół podział mocy do 1/64 lub 1/128. Tu mamy już niemal bezproblemowy dobór mocy błysku. Problem w tym, że taka lampa nie jest na ogół dedykowana do pracy w studio ale stosując parasolki zmiękczające światło możemy także dojść do dobrych efektów.

Z rozwiązań najprostszych do prezentacji, że można i da się osiągną małą głębię bez żadnych wielkich sztuczek wybrałem skręcenie lampy 500 Ws na minimum mocy oraz odsunięcie czaszy octoboxu na odległość około 2 metrów od modelki. Czas migawki  to 1/160 natomiast przesłona wahała się od 1,2 do 1,8. Iso 50 oraz 100. Wniosek jaki nasuwa się sam to fakt iż średni format bardzo pomaga w uzyskaniu małej głębi gdyż daje na ogół czasy migawki w okolicy 1/500 jednak nie jest to jedyne rozwiązanie. Mały obrazek ma o wiele łatwiej dostępne jasne szkła co pomaga szczególnie gdy liczy się budżet. O wiele łatwiej także eksperymentować mając aparat cyfrowy zamiast 12 klatek na rolce + spore opóźnienie w obejrzeniu efektu końcowego.

 

Sesja nie miała na celu osiągnięcie artystycznych wyżyn i zdaję sobie sprawę, że można wycisnąć z takiego świecenia znacznie więcej :) Mimo pośpiechu zdjęcia te dały mi bardzo dużo frajdy. Dziękuję Ani Piwowarczyk za niecodzienną sytuację w której to ona pozuje ;p

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

Szymek :)

Po okresie „milczenia” dziś pokażę wam kolejne zdjęcia mojego synka :)

 

Najpierw wspinanie się na nogi taty :)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

.. w ulubionym fotelu śniadaniowo-obiadowo-kolacyjnym ;p

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Kilka zdjęć ze studia

 

Bo misie są bardzo smaczne ;p

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Misie służą też do pastwienia się nad nimi..

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Misio jest mój ;)

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Piłka też jest fajna

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

http://whitewedding.pl

 

Jutro kolejne kilka zdjęć ;) Zapraszam

Szymon – kilka zdjęć :)

Szymon + Tata pozdrawiają z wanny ;p

Szymon jako św. Mikołaj ;p

Pyszne jedzonko ;p

Jak dobrze pospać u babci :)

Szymcio z ulubionym kotem :)

Tata daj mi ten aparat :)

Nie ma to jak się popykać nogami z Ulą ;p

Zabawy w studio

Dziś foty z ostatniej zabawy w studio z Anią (wizażowała), Monią (czesała)  i Justyną (modelkowała).

Śniegofocenie

Dziś wstawię foty z niedawnego śniegofocenia. O wizaż zadbała Ania Piwowarczyk, o światło – pogoda, a o pomysł ja i Ania. Podziękowania także dla Moni za fryzurkę :)

Mój syn :)

Szymon wreszcie doczekał się jakichś zdjęć. Wcześniej robiłem mu zdjęcia głównie w domku gdyż był jeszcze malutki, ale teraz jako 4 miesięczny chłop pozował mi jak zawodowy model ;p

SONY A900 + Sonnar 135/1,8

Takim oto sprzętem mam okazję bawić się teraz równolegle z moimi Canonowymi zabawkami. Szczerze powiem że jestem bardzo miło zaskoczony szczególnie genialnym obiektywem jakim jest Zeiss. Plastyka i wykonanie jest godne marki, a produkowany obrazek ma „to coś”.

Poniżej przykłady

Zabawa weselna

Podczas wesel czasem mam okazję natrafić na zespół lub DJ’a, który nie bagatelizuje znaczenia światła. Wygląda to wtedy naprawdę ciekawie.

A tu już pełne szaleństwo :)

Pan młody…

Pani młoda ;p

Tatry pażdziernik 2010

W zeszłym tygodniu z ekipą znajomych wybraliśmy się w Tatry. Najpierw nocą spacer do PTTK Ornak, a następnie w sobotę na Czerwone Wierchy. Droga długa i dość męcząca ale już po wszystkim dająca satysfakcję. Zejście z Wierchów zaczęliśmy niemal nocą i nocą też dotarliśmy spowrotem do Ornaka. Szczegółów wyprawy nie będę opisywał, ale jak zwykle było bardzo fajnie. Same Wierchy były w chmurach jednak były momenty w których można było podziwiać widok na okolicę.

Nogi

Fotografia ślubna często pokazuje ludzi blisko siebie. Pokazuje ich twarze i… dobrze. Moim zdaniem nie zawsze tak trzeba ;)

Muszka

Dziś szukałem zdjęć sprzed roku i natrafiłem na pastwienie się nad muszką przy użyciu mieszka macro + Canon MP-E 65mm, który bez mieszka ma odwzorowanie 5:1 :)

Jak widać poniżej zabawa była przednia :)

Dziś kolorkowo z sesji niedawnej…

Warszawa

Nie wiem czy już to pisałem, ale… uwielbiam focić w Warszawie :)

Poniżej zdjęcie Małgosi z 19.09.2010 r.

Kotek :)

Wy też lubicie małe kotki ? :)

The Cuts w Berlinie

W zeszłym miesiącu wybrałem się z The Cuts do Berlina aby co nieco pofocić na ich nową płytę. Było świetnie :) Sporo dobrej zabawy i pozytywnych emocji. Przemieszczanie się metrem, rozmowy z ludźmi i nocne fotografowanie, poszukiwania kebabu od „turka”,  a później powrót do domu saabem Przemka :)

Dziękuję.

Fotografia ślubna – plener

Kadr pochodzi z czerwca 2010 r. Niebawem kadry z kolejnych sesji ślubnych, a także fotografie z Berlina.

Pozdrawiam

:)

:)

Fotografia ślubna…

Dziś kadr z pleneru z Kasią i Tomkiem z Poznania. Było świetnie i sympatycznie za co im dziękuję ;) Kadr pochodzi z 2009 roku.

Cofete…

Cofete to jedno z najpiękniejszych miejsc na Fuerteventura. Ciemno, mrocznie i pusto. Dojeżdża się tam ubitą drogą o podłej jakości. Na szczęście samochodem z wypożyczalni więc stan zawieszenia nie stanowi przeszkody by się tam dostać. Jak już wdrapiemy się na wysokość około 500 metrów oczy widzą mniej więcej taki krajobraz :) Jest to zdecydowanie moje ulubione miejsce na tej wyspie i jedno z mroczniejszych jakie widziałem w życiu. Kojarzy mi się z Mordorem :) Fotografia pochodzi z 28 stycznia 2010 roku.

Plenerowo…

Jeszcze troszkę pleneru z wtorku…

Wczorajszy plener…

Jeszcze jeden kadr z wczorajszej sesji…

Nocne śpiewanie…

Z wczorajszej nocnej sesji z muzykiem i jego muzą :)

http://whitewedding.pl/blog/

http://whitewedding.pl/blog/

Styczeń 2010 r cz1.

Ze względu na niemożliwość wygospodarowania czasu w trakcie sezonu ślubnego dopiero zimą mogę pojechać gdzieś na dłużej niż kilka dni. Przełom stycznia i lutego 2010 r był to czas upragnionych wakacji. Kilka poniższych kadrów pochodzi właśnie z tego wspaniałego czasu. Część druga niebawem…

Szymon i Aga…

Drzemka z mamą :)

Rączki…

Rączka moja i mojego synka…

Szymon i Mama…

Szymek i Aga – dziś już im lepiej :)

Mój syn…

Dziś urodził się mój synek Szymon :) Chciałem się tym z wami podzielić :)

Okładeczka…

Na blogu jeszcze nie było więc pochwalę się i tu.

Marzec 2010 r – Teraz Rock – Moje zdjęcia na okładce oraz wewnątrz z gwiazdą numeru, czyli zespołem „Strachy na Lachy”.

Na balkonie….

Właśnie leżę sobie na balkonie 5 metrów nad trawnikiem. W pokoju bzyczy wentylator pompując świeże powietrze do rozgrzanego jak piec poddasza. W nocy jest ponad 20 stopni ciepła i cieszę się, że mogę sobie na gatkach spędzać czas pod gołym niebem :) To taki wspaniały skutek uboczny tego bardzo gorącego lata. Być może zostanę tu do rana pijąc gorącą herbatę z miodem.

Na ochłodę dla wszystkich dam takie… zdjęcie z zimowego spaceru.

Warszawa zawsze była dla mnie kopalnią kadrów. Opinia o Warszawie i ludziach tam mieszkających jest znana w całej Polsce. Ja nigdy nie doświadczyłem w Warszawie czegoś złego. Lubię to miasto. Nie mógł bym tam żyć ale jego różnorodność i kontrasty po prostu uwielbiam. Jak nie lubić Warszawy gdy ona daje w zamian takie np. kadry :)

Kobieta z walizką…

Przygotowania ślubne…

Przygotowania ślubne wzbudzają często spore zainteresowanie ;p

Ciekawość

W księżycową jasną noc…

W księżycową jasną noc czasem dzieją się piękne rzeczy…

W księżycową jasną noc...

W księżycową jasną noc...

Holandia 2009

Polska fotografia ślubna już dawno przekroczyła granice naszego pięknego kraju. W zeszłym roku uwieczniałem ślub sympatycznej pary w Holandii i było to ciekawe doświadczenie. W Polsce mamy schemat mniej więcej podobny na każdym weselu – powitanie, obiadek, pierwszy taniec, zabawa, oczepiny, zabawa do około 4.00.

Holenderskie zwyczaje nieco mnie zaskoczyły gdyż tam jest podobnie jak w Anglii lecz nie do końca. Powitanie gości jest podobne jak w naszym kraju. Ciasto pojawiło się od razu, a po nim nastąpiły niecałe dwie godzinki rozmów przy winku i piwku z przekąskami. Dopiero po tym czasie zaczęło dziać się nieco więcej. Wjechał samochód z przyczepą gastronomiczną i zdziwiony obserwowałem jak młody przygotowuje dla swojej żony kiełbaski i frytki będące tamtejszym specjałem. Było to ciekawe i niespotykane, a kiełbaski miały dobry smak. Dopiero po tym fakcie nastąpił pierwszy taniec i oficjalne rozpoczęcie zabawy. Grał świetny zespół, który przyjechał z własnym dźwiękowcem. Rzecz niespotykana w Polsce gdyż było nie było to kolejna głowa do podziału zysków. Zabawa świetna i trwająca do oczepin, które rozpoczęły się podobnie jak w Polsce. Po oczepinach młody i młoda pożegnali się z gośćmi i odjechali taksówką w nieznane , co jest kolejną różnicą w porównaniu do Polskich wesel. Później zabawa trwała jeszcze około pół godzinki i wesele zakończyło się :) Wyzwaniem była tez konieczność wykonania sesji ślubnej w dniu ślubu. Dowiedziałem się o tym później ale w Holandii jest to ponoć standard i niewiele par godzi się na sesję w innym dniu niż ślub.

Muszę tu podziękować Joannie i Martijnowi za zaufanie i sporo frajdy jaką miałem podczas tego zlecenia.

2CV + Joanna i Martijn

Historia pewnej fotografii – Odcinek 2

Lubię to zdjęcie. Przypomina mi wakacje pod namiotem w 2008 roku. Lipiec i przyjemne ciepło dookoła, które zostało przerwane silną ulewą jaka przetoczyła się wtedy nad półwyspem helskim. Zawsze chciałem sfotografować zatokę pucką w takich właśnie warunkach, tj po burzy.

Gdy tylko szmer kropel spadających na brezent namiotu ucichł, postanowiłem pójść sfotografować kutry w porcie w Jastarni. Gdy byłem już w porcie dostrzegłem odchodzącą w dal chmurę burzową po lewej stronie portu. Poszedłem więc wzdłuż brzegu i wchodziłem w coraz większe zarośla. Gdy chciałem już zawrócić dostrzegłem łódki zacumowane w niewielkiej zatoczce, która okazała się starym portem w Jastarni. Na brzegu powywracane do góry dnem łodzie rybackie, sporo lin, stare sieci i charakterystyczny zapach pozostałości po połowach. Niedaleko brzegu zacumowane były trzy łodzie w tym i STOPIĄTKA. Była przepiękna niemal unosząc się na tafli wody łączącej się w oddali z niebem. Łódka była oświetlana z przodu przez słońce, które było nadal dość wysoko. Natomiast niesamowita barwa nieba to zasługa odchodzącej w dal ulewy i chmur burzowych. Uwielbiam przypominać sobie tę flautę jaka była po burzy, tę ciszę i jakąś magię w powietrzu… Tak blisko cywilizacji, tak blisko straganów z pamiątkami made in China i jednocześnie na tyle daleko, że można było o całym tym nadbałtyckim zgiełku zapomnieć. Mam nadzieję, że choć troszkę poczujecie nastrój tamtej chwili oglądając poniższe zdjęcie :)

Suka

SU-22.
W żargonie lotniczym nazywany „suką” samolot był kiedyś codziennością krajobrazu pilskiego. Dorastałem w mieście, w którym hałas silników su-22 startujących na dopalaczach był czymś tak normalnym, jak spotkanie zimą sikorki na drzewie :). Gdy rozwiązano pilską jednostkę, a samoloty przeniesiono do innych baz niektórym nadwrażliwym mieszkańcom ulżyło. Mi natomiast zrobiło się smutno i dopiero moja niedawna wizyta w Mirosławcu uświadomiła mi jak bardzo brakuje mi tego huku nad miastem. Rozgrzewanie silników, huk dopalacza i „suka” z warkoczem ognia wylatująca ponad las doskonale widoczna z poziomu miasta. To se ne wrati…
Jak już napisałem moje wspomnienia ożyły w związku z wizytą w Mirosławcu i możliwością fotografowania czegoś co kiedyś było codziennością, a czego wtedy nie fotografowałem, bo przecież… kiedyś pofocę, bo przecież było to zbyt bliskie i zbyt powszechne by zawracać tym sobie głowę…

Zobaczcie jak piękny jest widok startującego SU :)

Historia pewnej fotografii – Odcinek 1

Postanowiłem uruchomić cykl, którym pozamęczam od czasu do czasu.

Noc w Szczecinie, rok 2009, styczeń. Przejazd do Szczecina odbył się tylko po to by zawieźć tam pewną rzecz. Po jej zawiezieniu w drodze powrotnej do domku zajechałem z Agnieszką do KFC przy drodze wylotowej. Zjedliśmy coś, ja piłem nieprocentowy napój typu kawa, a Agnieszka Grzańca Galicyjskiego. Jako, że lubię mieć przy sobie aparat uwieczniłem Agnieszkę mimo jej wyraźnego sprzeciwu w chwili jak powiedziała „nie foć mnie”… ;) Taka właśnie jest krótka historia poniższej fotografii.

Powrót do góry